Historia Telefonii Komórkowej
Dziś nieco zboczymy z tematu stricte internetowego, choć telefony komórkowe i internet bardzo wiele dziś łączy.
Oglądnąłem na którymś z Discovery bardzo ciekawy dokument o tym jak powstała telefonia komórkowa (The Cell Phone Revolution). Myślę, że przyda się nieco wiedzy w temacie – skąd się wzięły komórki?
Pierwsze pomysły na telefonię bezprzewodową powstały już w roku 1947 (!). Koncepcja zakładała podzielenie miast na małe obszary (komórki), w których zainstalowane miały by być anteny bazowe (przekaźniki). Przenośne aparaty miałyby łączyć się z najbliższym przekaźnikiem , który mógłby realizować połączenie z innym aparatem w zasięgu dowolnej sieci komórkowej oraz stacjonarnej.
Pomysł został przedstawiony w notatce wewnętrznej laboratoriów AT&T a jego autorem był Donald H. Ring.
Niestety, ówczesna technika nie mogła sprostać wyzwaniu. Podział na komórki był co prawda świetnym pomysłem aby zmniejszyć moc potrzebną do połączenia się z najbliższą stacją bazową z 30 do 1 Wat a tym samym pobór prądu i wielkość baterii, ale sam pomysł to za mało.
Pojawił się podstawowy problem – przełączanie rozmów ‘w locie’ z jednej stacji bazowej do drugiej, w momencie kiedy wielu użytkowników prowadzi rozmowy na różnych częstotliwościach, a dodatkowo się porusza (i trzeba przenieść połączenie ze stacji A na stację B bez przerywania rozmowy, w sposób ‘przeźroczysty dla abonenta’). Zadanie wymagające potężnej mocy obliczeniowej, której w tych czasach po prostu nie było.
O ile w tym samym 1947 roku powstały pierwsze tranzystory a w 1958 roku pojawiły się jeszcze bardziej miniaturowe układy scalone, które mogły wybitnie zmniejszyć aparat telefoniczny, to problem mocy obliczeniowej nadal nie został rozwiązany.
Mimo to AT&T opracowało szczegółowe plany wdrożenia nowej usługi, tak aby być gotowym jak tylko powstaną nowsze technologie umożliwiające uzyskanie odpowiedniej ‘masy krytycznej’ urządzeń przetwarzających dane.
Cały czas utrzymywało też pozycję lidera w dostarczaniu usług łączności dla policji i innych służb. Współpracując z Motorolą – małą rodzinną firmą wytwarzającą sprzęt – sprzedawała usługi radiokomunikacyjne i łącznościowe.
Po wielu perypetiach z Federalną Komisją Łączności (Federal Communications Commission – FCC), 24 latach prób, usprawnień, poprawek i zmian, w 1971 roku AT&T ogłosiło gotowość do wejścia na rynek z nową usługą – samochodową telefonią komórkową. FCC nie była jednak pewna czy wydać odpowiednią koncesję – mając na względzie dobro klienta i zachowanie zasad zdrowej konkurencji jeszcze wiele lat miała się wahać i debatować nad każdym szczegółem tej usługi.
Motorola, która w pewnym momencie zorientowała się, że rynek telefonii komórkowej może stać się żyłą złota, postanowiła pójść o krok dalej i zaprezentować komisji swoją wizję – całkowicie przenośnego telefonu komórkowego. W 1973 roku zaprezentowali pierwszy działający model. Ważył kilogram, pojemność baterii pozwalała na kilkunastominutową rozmowę, ale pierwsza ‘komórka’ jaką znamy teraz, stała się faktem.

Na uwagę zasługuje fakt, że inżynierowie Motoroli mieli raptem kilka tygodni na opracowanie działającego modelu telefonu – gdyby nie zdążyli AT&T dostałoby koncesję na swoje samochodowe terminale. Na szczęście zdążyli i FCC znowu musiało głęboko zastanowić się nad tym całym ambarasem (2 firmy! 2 rozwiązania! ojej!).
FCC ciągle nie chciała wydać koncesji, mnożąc nowe regulacje i wytyczne, jakim miałyby podlegać firmy świadczące usługi telefonii komórkowej. Jedną z zalet takiego podejścia miała stać się kompatybilność – dzięki wieloletnim pracom FCC różne sieci komórkowe i modele telefonów mogą się ze sobą komunikować bez przeszkód.
Jednak dla AT&T, a przede wszystkim małej Motoroli takie odwlekanie sprawy było zabójcze – inwestorzy coraz bardziej denerwowali się poniesionymi kosztami, szczególnie, że nikt nie wiedział czy nowa usługa w ogóle się przyjmie.
Co ciekawe konsumenci pytani czy potrzebują przenośnych telefonów dzięki którym mogliby dzwonić po całym świecie w ogóle nie byli zainteresowani takim gadżetem.
AT&T obstawało przy swojej koncepcji terminali samochodowych, i w 1978 roku zainstalowała testową sieć 10 anten bazowych położonych około 1 mili od siebie w Chicago. Zainstalowano 135 aparatów w samochodach, z których można było dodzwonić się na dowolny numer stacjonarny w kraju.
Motorola nie pozostawała w tyle i instalowała testowe maszty w Waszyngtonie.
Reakcje testerów były entuzjastyczne, choć telefony były ogromne, działały zawodnie, a jakość połączenia była żenująca.
Ciągnące się wiele lat debaty w FCC zostały ostatecznie zakończone z pomocą... telefonu komórkowego. Otóż szef Motoroli, wkurzony całą ospałością komisji, odwiedził swojego znajomego – George’a Bush’a – wtedy vice prezydenta USA – i pokazał mu telefon, a nawet przekonał aby George przetestował go dzwoniąc do żony i pytając jak się miewa. Wkrótce potem FCC, podobno na polecenie prezydenta Regana (któremu również pokazano przenośny telefon) wydała w końcu odpowiednie koncesje.
Niestety – USA nie miała szczęścia do nowego medium komunikacyjnego. Decyzja o rozbiciu monopolu AT&T, potem o podziale koncesji i sieci komórkowych na setki malutkich firm (podobno podań o koncesję było tak dużo, że FCC przy wyborze kierowała się... losowaniem), kłopoty finansowe Motoroli – wszystko to sprawiło, że usługi były drogie, miały tragiczną jakość i niewielki zasięg.
Lansowanie aparatów zaczęło się też w filmach, co wyglądało czasem przekomicznie (jak znajdę kadr z filmu Wall Street gdzie Michael Douglas rozmawia z pierwszej Motoroli na plaży – wrzucę).
Europa w tym czasie przegoniła Stany Zjednoczone o kilka długości na kazdym polu, a odrabianie tego stanu rzeczy trwa do dziś. Tak czy inaczej rynek telefonii komórkowej wybuchł jak supernowa. Niemal każde optymistyczne prognozy ekspertów okazały się niedoszacowane, komórkę ma niemal każdy, a usługi (rozmowy, smsy, pobieranie dzwonków, mmsy, akcesoria) przynoszą kosmiczne zyski a klienci cieszą się coraz lepszymi aparatami i cenami.
Co więcej – komórka stała się zjawiskiem społecznym, jej wygląd ma znaczenie nie mniejsze niż funkcje, a cały szereg nowych zachowań związanych z używaniem telefonu jest wdzięcznym tematem do badań.
Więcej o tym jak powstawała telefonia komórkowa na americanheritage.com oraz na mobile-review.com.

