wieści rodzinne
Świeradów-Zdrój
| świeradów-zdrój |
Berlin
Byliśmy w ten weekend z przyjaciółmi w Berlinie, co może nie jest wielkim wyczynem podróżniczym, ale:
Berlin 2008- wypad był w pełni rodzinny (my i znajomi wyposażeni jesteśmy w bardzo nieletnie dzieciaki),
- pogoda świetnie dopisała (jak na tę porę roku),
- wycieczka pozwoliła nam zapomnieć o codziennych rozterkach młodych rodziców,
- zwiedziliśmy kilka ważnych ulic,
- spacerowaliśmy po nie mniej ważnych placach,
- zobaczyliśmy całkiem sporo jeszcze ważniejszych budynków,
- kibicowaliśmy jakiemuś rodzinnemu maratonowi rolkarzy,
- zrobiliśmy nieco zdjęć ( http://picasaweb.google.... ),
- nasi znajomi również ( http://picasaweb.google.... ),
- wypiliśmy po berlinerku ( http://picasaweb.google.... ),
Czyli chyba nieźle. Wszystko to w jeden dzień, wyjazd o 8 rano, powrót około 23. Polecamy zmotoryzowanym zostawić auto blisko stacji metra, np. my staliśmy na Tempelhofer Damn ( http://picasaweb.google.... )
Spódniczka na każdą okazję
Długi weekend zaliczamy do bardzo udanych.
Najpierw czwartkowy grill panieńsko-kawalerski naszych przyjaciół. Niezłe przygotowanie do dalszych dni, piwo i jedzenie z rusztu. Bardzo podobnie do piątkowych imienin Freda, z tym, że piątek upłynął pod znakiem ulewnego, siąpiącego lub zacinającego deszczu. Było też nieco więcej ćwiczeń wątroby, co wielce się przydało następnego dnia.
zwierzaki, weekendy i grille
Dziś bardzo krótko, zwięźle i na temat. Po pierwsze zaniedbałem tę część odwiedzających, która wpada tu tylko po fotki naszej córeczki, więc specjalnie dla was garść informacji i oczywiście fotek.
Ponieważ ostatnio eksperymentuję z galeriami zdjęć to te najnowsze umieściłem na picasaweb - usłudze Google, która pozwala stworzyć swoją fotogalerię i wgrać na nią 1GB fotografii. Przy użyciu specjalnego programu picasa jest to bardzo wygodne, szybkie i daje okazję uporządkować nieco nasze archiwum, poprawić podstawowe parametry (jasność, kontrast, proste efekty) oraz umieścić fotki na mapie.
Ale miało byc o emilce, zatem po kolei, od ostatniej notki:
1. urządziliśmy grilla w naszym nowym centrum altankowym (projekt magdy, wykonanie fred i ja :P)
![]() |
| majowy grill |
2. spędzilismy kolejny rodzinny weekend, imprezując na urodzinach magdy, spacerując po miłogostowickim lesie, legnickim parku, odwiedzając kaczki na 'wenecji' i goszcząc babcię z zagranicy:
![]() |
| majowy weekend |
3. a nawet byliśmy we wrocławskim zoo!
![]() |
| w zoo 2008.05.28 |
Wszystkie albumy można przegladać ręcznie albo uruchomić jako pokaz slajdów (po kliknięciu na obrazek i załadowaniu miniaturek szukajcie guzika nad nimi)
Sobota nieczęsto bywa tak fajna
Notka w ramach podziękowania, wiadomo komu, za super sobotę, która zleciała za szybko… oby częściej :)
Co najlepsze nigdzie daleko nie trzeba jechać, żeby poczuć się jak 500km od codzienności, wystarczy zgrana paczka i tajemnicze miejsce za miastem… poniżej kilka fotek z wypadu i podwieczorka:
Zarobiony?
W wielkim skrócie dla samego siebie piszę - dlaczego od tylu dni nie mam czasu na pisanie notek?
emilka na nogach
Tak dla potomności wrzucamy króciutki film z chodzącą Emilką w roli głównej. Ma na tym filmie roczek bez pięciu dni. 18 lutego obchodzimy urodziny ale bez imprezy bo w domu panuje jakaś epidemia anginopodobna.
Oczywiście łazi toto już dobre 2 tygodnie ale jakoś nigdy nie daliśmy rady nagrać tego czymś sensownym :)
enjoy
link:
http://video.yahoo.com/video/play?vid=2012844
Jak się uda nagrać coś bardziej efektownego (emilka pilotuje 747, idzie po linie rozciągniętej nad przepaścią, itp.) to też wrzucimy.
Emilka sunie po pilota
Sementery ad Sense
Cmentarne (Smentarne) AdSense widziałem ostatnio.
dla nieinformatyków – adsense to specjalny system, dzięki któremu reklamy wyświetlane na stronach www są dopasowane do ich treści
Na świeżutkich grobach (sprzed kilku miesięcy, w tym mojego ojca) ktoś porozrzucał ulotki zakładu kamieniarskiego oferującego płyty, pomniki i inne gadżety cmentarne. Sprytny zabieg – większość skrzynek ładnie się już zdążyła zapaść i powoli trzeba myśleć o zastąpieniu kopczyka ziemi czymś solidniejszym. A za pasem święto zmarłych i złoty okres zakładów tego typu.
Wafellini
No i znienacka, zupełnie nahle kupiliśmy po urlopie psa. Pies ma cztery łapy, nie jest specjalnie kudłaty, potrafi komicznie podskakiwać i świetnie śpi.
Nazwaliśmy go Wafel, ale trwa debata na forum rodzinnym czy to nie nazbyt obraźliwe imię dla psa, dlaczego nie Brutus i czy będą się ludzie śmiali słysząc “Wafel, do nogi!” na ulicy.
Oceńcie sami – przecież pasuje! (w końcu to ja wymyśliłem i będę bronił łapami i nogami)
Wróciliśmy z Pienin
No więc właśnie. Wróciliśmy z dwutygodniowego szwendania się po pienińskich szlakach. Naszą bazą była Willa Pienińska (brzmi ekskluzywnie, co nie?). Zwiedziliśmy wiele ciekawych i cieszących oko miejsc, ja poczułem jak to jest 2 tygodnie być ze swoim dzieckiem 24h/dobę, odpoczęliśmy, naoddychaliśmy się.
Galeria z Pienin
Nowe fotki Emilki
Wszystkim polecamy Willę i jej sympatycznych właścicieli, Pieniny w ogóle a wąwóz Homole, dolinę Kościeliska, Sokolicę i okoliczne zamki w szczególe.
Pora wracać do pracy i codzienności.
Nowe fotki rodzinki
Trochę nas nie było, więc należy się Wam, goście naszego sieciowego zakątka, kilka fotek. Jest coś z urodzin i imienin Freda, jest z niemieckiej wyprawy dziewczyn do mamy/babci Krysi, jest też parę zdjęć z nowego pokoiku Emilki, który własnoręcznie pomalowaliśmy farbkami akwarelowymi. A wszystko oczywiście…
Łagowskie klimaty
Wybraliśmy się na zasłużony odpoczynek. Drużyna liczyła 6 osób – my z Emilką, oraz teść Fred (zwany także Ferdynandem), i wujostwo Zająców. 5 dni w Łagowie upłynęło jak z bicza trzasł, Emilka zaliczyła swój pierwszy prawdziwy urlop, a my… jak zwykle się dobrze bawiliśmy, bez względu na pogodę.
Polecamy całkiem nową galerię zdjęć z Łagowa, oraz starą ale wzbogaconą o najświeższe fotki – Emilki.
Przy okazji polecamy ośrodek “Zacisze” – niedrogi a przyjemny i naprawdę zaciszny zakątek. No i sam Łagów oczywiście – świetne miejsce na rodzinny wypad, szczególnie że to tylko 180km od Legnicy.
Jak minął ten urlop? Poza 3 dniami deszczu i zimna nie można nic mu zarzucić, ale to też nie tragedia bo przy kominku, piwie, grillu, herbacie, gazetce, kartach i Osadnikach z Catanu też można miło spędzić czas. A jak wyjrzy słońce – kajaki, rowery, krystaliczni czyste jezioro, baza knajpiano-żywnościowa, co tylko chcesz :).
Teraz czekamy na dogodną pogodę (nie tak gorąco, bardzo proszę!) żeby wyjechać z naszym szkrabem na dłużej.
Catan Catan pokaż rogi
Szczególnie dla jednej osoby ten wpis może być ciekawy. Już ona wie – jak przeczyta to pewnie się zorientuje :). No więc po roku jęczenia i marudzenia kupiłem nam w końcu Osadników z Catanu, którzy od wielu już miesięcy (lat?) okupują wysokie miejce w liście najchętniej kupowanych gier (nie tylko na rebel.pl jak sądzę).
powoli ale do przodu
nie chce mi się pisać nie wiadomo jak rozwlekłej notki, więc w telegraficznym skrócie:
- emilka ma się świetnie i pstrykamy jej coraz to nowe foty – pioruny nam popsuły trochę sprzętu w tym komputer i internet, kompute ma się już dobrze, internet (livebox tp) jeszcze niedomaga… – byliśmy też na kilku spacerach po parku, czego dowodem nowe fotki z legnicy
więcej nie pamiętam ale na pewno dopiszę jak sobie przypomnę...
Praga
Całkiem znienacka ruszyliśmy w sobotni poranek do miasta wojaka Szwejka i Franz’a Kafki. Po szybkiej akomodacji w hostelu sport i krótkiej jeździe metrem znaleźliśmy się pod Muzeum Narodowym. Wycieczka była kilkugodzinna, z częstym uzupełnianiem minerałów i mikroelementów zawartych w piwie, beherovce i knedliczkach.
Pod wieczór odbyła się w naszym pokoju impreza, a raczej libacja alkoholowa – wszyscy poszli spać a ja chlapnąłem sobie puszkę piwa. Nad ranem ze smutkiem i lekkim bólem głowy zasiedliśmy do czterokołowego pojazdu marki opel i popędziliśmy do domu.
Więcej zdjęć z Pragi – tutaj
Danków, Marianowo i Mierzęcin
Poprzedni tydzień upłynął nam w bardzo przyjemnej i cichej atmosferze okolic lubuskiego. Pojechaliśmy na drugą część urlopu, do gospodarstwa Marianowo we wsi Danków. Świetne miejsce na odpoczynek, uspokojenie, relaks… Lasy i jeziora, czysto, pusto i do cywilizacji (nie tak znowu, ale zawsze) daleko.
Podróżując po okolicach trafiliśmy na Mierzęcin. Mieścina ni z gruchy ni z arbuza mieści potężny kompleks pałacowy z kortami, parkurem, stadniną, restauracjami, muzeum, ogrodem japońskim i innymi atrakcjami. Wstęp nie kosztuje ani złotówki, ale ceny w restauracjach nieco z innej bajki, widać że utrzymują się głównie z organizacji wypoczynku i konferencji dla klasy managerskiej.

Zapraszamy do Galerii Zdjęć
Grill u Mamy
Majka i MagdaTak się złożyło (jak co roku), że pod koniec lipca świętowaliśmy szereg okazji – imieniny Krystyny, Krzysztofa, urodziny mojego brata… tym razem u mamy w Rosochatej, na grillu.
Zebrało się całkiem sporo osób, a największą atrakcją była oczywiście majka czyli cóka Bartka i Agnieszki. Się jadło, się piło, się fotki robiło. Się rozmawiało miło.
Wyczekane
Hmmm… niedługo zastanawiałem się jak napisać tego posta. Na początek chyba to co najważniejsze:
Czyli jak ktoś nie wie co to, nie musi się przejmować, a kto wie może ze spokojnym sumieniem składać stosowne gratulacje czy kondolencje. Uprzedzając pytania – tak, dzieciolog potwierdził wynik testu i dał nam nawet fotkę z plamką-bąbelkiem, która ma podobno przepoczwarzyć się w coś na podobieństwo mamy lub taty. Ale o tym za 9 miesięcy.
Co czuję? Nie wiem jak to opisać... bliższe byłoby słowo czujemy niż czuję... na chwilę obecną chyba jeszcze nie chcemy się na maksimum cieszyć, bo pierwsze tygodnie są zbyt niepewne – a czy wszystko jest ok ma wyjaśnić się (dopiero!) po naszym urlopie… nie chcemy chyba mówić hop, wywoływać czegoś niedobrego przesadną pewnością siebie… ale ta radość, szczęście, to po prostu kipi w nas, i kiedy upewnimy się że bąbelek jest zdrowy i rozwija się prawidłowo to chyba z uciechy podskoczymy pod samo niebo… przynajmniej ja to tak czuję :D
Wyczekaliśmy też magisterkę Magdy, z wielką ulgą przyjmując zarówno dobrą ocenę jak i koniec comiesięcznych danin na rzecz państwowej oświaty :).
Trzecia wyczekana sprawa to wyjazd na wakacje. To już za 2 dni! Tego roku padło na Włochy, gdzieś między Rzymem a Neapolem. Ponieważ nigdy nie byłem w tamtych rejonach, czekam niecierpliwie na wyjazd, tym bardziej, że ocieplanie przerodziło się w niekończącą się kampanię ogólnobudowlaną i mam już trochę dość.
Jedziemy samochodem bez klimy a na piątek zapowiadają 32 stopnie, dlatego raczej będziemy płynąć do tych Włoch niż jechać. Trzymajcie kciuki za twór niemieckiejk myśli technicznej, który nas tam ma dowieźć.
Niestety wracamy już po tygodniu, ale na sierpień mamy w planach jeszcze tydzień urlopu, gdzieś w okolicy naszych gór i lasów – propozycje (konkretne, z adresami i telefonami) mile widziane.
Na sam koniec jeszcze mała prywata. Ponieważ ciągle uczę się fotografować będę wdzięczny za konstruktywną krytykę fotek, jakie zamieszczam od czasu do czasu w tej galerii. Każde zdjęcie można skomentować.
To chyba na tyle… do zobaczenia po drugiej stronie monitora!
Fuji FinePix 5600
FinePix 5600: Nasz aparat Ha. Stało się. Odgrażaliśmy się od dawna, a jeszcze rok temu byliśmy o krok od zakupu jakiegoś cyfraka. Tym razem jednak doprowadziliśmy rzecz do końca. Nie bez perturbacji udało nam się kupić Fuji Finepix 5600, (za oceanem model nazywał się 5200) i od wczoraj się nim cieszymy.
Ponieważ tak naprawdę dopiero wgłębiamy się we wszystkie funkcje i fachowe terminy, nie spodziewajcie się szybko jakichś super fotek. Na razie musi wystrarczyć wam seria Pierwsze cyfrowe kroki, do której będziemy co jakiś czas dodawać nowsze zdjęcia.




