muzyka
Kobiety - Amnestia
Kobiety. Co za głupia nazwa dla zespołu, pomyślałem czytając recenzję Amnestii w Machinie. No ale sprawdzić wypada, szczególnie, że dotąd nie miałem okazji a nawet nie kojarzyłem co ta formacja grywa. Zapisałem sobie w notatniku nazwę płyty i zespołu nawet.
Jakie to szczęście że nie zapomniałem o tej notatce – jak to mam w zwyczaju! Teraz wiem, że Kobiety dołączą do ścisłej czołówki moich ulubionych kapel.
Pogodno - Opherafolia
Ostatnia płyta Pogodno nie od razu mnie przekonała. Na szczęście jedno słabsze miejsce i kilka solidnych średniaków nie przesłania reszty, powiedzmy to głośno, przecudnej.
Przecudna to dobre słowo określające muzykę Pogodno.
Zaczyna się dość zagadkowo i przestrzennie, niepokojąco. "Tafle szkła" świetnie wprowadzają nas w nastrój zadumy, skupienia, przykuwają uwagę słuchacza, który odkłada robótki ręczne, wyłącza telewizor, nintendo, komórkę, aby...
Homosapiens - Big Frank
Kapela homosapiens od lat umykała mojej uwadze. Może myliłem ją z Homo Twist, może za mało o niej się mówi, za mało puszcza w radio (ale jak się ma w samochodzie tylko rmf-fm gdzie leci “najlepsza dla mas muzyka”...), nie wiem.
No nie wiem do cholery dlaczego moi tak zwani znajomi mi homosapiensa nie polecili wcześniej! Pytam się czemu!? Nie gadam z wami!
Może sami nie znają? Trzeba coś z tym zrobić.
Iluzj0n czy dentysta?
Piątek 19 stycznia zapisał się przynajmniej dwoma ważkimi wydarzeniami w mojej pamięci. Po pierwsze w końcu udało się mojej żonie wygonić mnie do dentysty. Ponieważ głupio mi było nie pójść po tym, jak jej borowano bolącego zęba bez znieczulenia (w ciąży nie przysługuje), wybrałem się tam z sercem na ramieniu ale bez piśnięcia. Okazało się, że nie taki diabeł straszny i bardziej niż pierwszy zabieg zabolał mnie wynik badania – okazało się że całość leczenia będzie mnie kosztował około 1000 zł.
Muzyka do mycia okien
Jak zwykle przed świętami jest kilka zagadnień, których ominąć w żaden sposób się nie da. Jeśli ktoś wie w jaki sposób przekonać domowników, że mycie okien nie jest do szczęścia potrzebne, to niech do mnie napisze! O ile okna jeszcze przepuszczają chociaż kilka procent światła (aby dało się odnaleźć pilota tv, włącznik komputera i trafić ręką w miskę z popcornem w południe), to jak dla mnie jest całkiem ok.
No ale jak dotąd nie udało mi się wymyśleć żadnego skutecznego uniku, więc muszę do tej pracy się zmotywować. Moja technika jest taka sama jak przy cotygodniowym myciu podłóg, czyli muzyka.
Cool Kids of Death - 2006
Zaraz, zaraz, co jest?! CKOD, ten obciachowy, komercyjny band, wykreowany przez wytwórnię tutaj?
Postanowiłem napisać krótki tekst na temat tego albumu bo zewsząd słyszę takie właśnie komentarze na ich temat. A ja wam mówię – nie słuchajcie krytyków, kolegów, recenzentów, posłuchajcie samej płyty!
Warstwa muzyczna na pewno nie należy do specjalnie odkrywczych klimatów – przesterowany bas i zawodzące gitary, nieskomplikowane rytmy, nieco brudnej elektroniki, melodie zupełnie przyjemne, czasem banalne. Wokal jak zwykle wyrazisty i po prostu albo się komuś podoba albo nie, dla mnie histeryczna maniera pasuje jak ulał do tekstów. Atutem jest dopracowane brzmienie – coś czego mi brakowało na poprzednich płytach. W skrócie – gitarowy, czasem zbyt prosty, rock and roll, podobny do muzyki placebo, muse czy white stripes. Słucha mi się całkiem przyjemnie a melodie zapadają w pamięć.




